po pierwsze jest ogromne, odleglosc miedzy polnocnym a poludniowym krancem wynosi az 40km, nie sposob w tak krotkim czasie polapac sie w organizacji miasta, wszedzie jest daleko, transport z miejsca na miejsce zajmuje nam najwiecej czasu ze wszystkich wykonywanych aktywnosci, dzisiaj np. prawie nic nie udalo nam sie zdzialac, bo wiekszosc zabytkow jest w poniedzialek zamknieta, a poza tym przemieszczanie sie to tutaj zabojca czasu:/
po drugie wszelkie zycie Delhi koncentruje sie na ulicy, jest cala masa wszelkich rodzajow pojazdow, sa riksze rowerowe i takie z motorkiem, rowery, samochody, ciezarowki, motory, autobusy, nawet traktory, i wszyscy ciagle sie gdzies spiesza, ruch jest lewostronny, nie ma przejsc dla pieszych ani swiatel, wiec na drogach panuje totalny chaos, przejscie pieszego na druga strone ulicy prawie graniczy z cudem, wszelkie pojazdy ciagle trabia, wiec jest strasznie glosno, trabienie to element kierowania pojazdem, uzywa sie go ciagle i wszedzie, przy wyprzedzaniau, skrecaniu, wjezdzaniu na skrzyzowanie, zblizaniu sie do innego wolniej jadacego pojazdu, istna masakra, Ajay mowil, ze podczas nauki jazdy samochodem tata rowniez mowil mu kiedy ma trabic, nie ma linii oddzielajacych poszczegolne pasy na drogach, wiec jedzie tyle pojazdow ile w danym momencie sie zmiesci, korki sa ciagle, nawet po 21, jedzilysmy juz rikszami obydwu typow, bo jest to najprostsza forma przemieszczania sie, ale towarzyszy jej ciagle targowanie sie o cene, ktora dla turystow zazwyczaj jest duzo wyzsza, autobusami jeszcze nie jezdzilysmy, bo to w Delhi niebezpieczne, moze sprobujemy w innym miescie, tu autobusy sa bardzo zatloczone, a poza tym nie maja drzwi i nie zawsze calkowicie zatrzymuja sie na przystankach, wiec trzeba wskakiwac i wyskakiwac w biegu...
na ulicy lub w jej poblizu mozna spotkac caly ogrom roznych uslugodawcow: sa kobiety prasujace ubrania, fryzjerzy i golibrody, pucybuty, uliczne kwiaciarnie, osoby farbujace ciuszki na kolor jaki sobie czlowiek zapragnie, second handowe ksiegarnie, no i rikszarze pragnacy za wszelka cene gdzies kogos pdwiesc; nie mozna tez zapomniec o ulicznych restauracjach, prosto z samochodu mozna zakupic cos do jedzenia, sa i osoby sprzedajace kokosy z odcietym wierzchem, z ktorych pije sie przez slomke mleczko kokosowe, spotkalysmy nawet kolesia, ktory zapropnowal, ze wyczysci nam uszy:D poza tym na drodze mozna spotkac slonia!!, swiete aczkowiek wychudzone krowy ('krowy tez klepia biede' - Bry), konie z jezdzcami albo ciagnace wozy, no i co bardziej nieprzyjemne - zebrakow oraz ich obozowiska znajdujace sie na poboczu, takie slumsy swego rodzaju, wieczorem palone sa tam ogniska...
ogolnie miasto jest przytlaczajace i raczej malo kto je lubi... ja tez nie - jest zdecydowanie za glosno i za tloczno:/ poza tym jest strasznie brudno, wszedzie panuje syf, smieci sie pod nogi, prosto na ulice...
wczorajsza impreza bardzo sie udala, wytanczylam sie, pojadlam, choc nadal ciezko mi sie przyzwyczaic do ostrosci ich potraw (dzisiaj zjadlysmy w macdonaldzie:D)... poza tym zauwazylysmy, ze indyjscy faceci zupelnie inaczej sie ruszaja od europejskich, kreca bioderkami lepiej niz my polskie dziewczyny:) a poza tym bardzo czesto zostaja sami na parkiecie, kobiety usuwaja sie w cien, a oni robia wszystko zeby sie pokazac i zwrocic na siebie uwage, kobitki nie sa im do tego za bardzo potrzebne, a muzyka indyjska jest swietna do imprezowania - idealnie nadaje sie do tanczenia, bo jest bardzo rytmiczna:) poza tym towarzyszy jej wiele roznych smiesznych tancow, wszyscy wykonuja podobne ruchy, ktorych nauczyc sie nie jest trudno:)
jeszcze taka jedna ciekawostka na zakonczenie bo za 10 minut zamykaja kawiarenke - w Indiach caly tydzien poprzedzajacy Walentynki jest tak jakby swiateczny - kazdy dzien wiaze sie z czyms innym - jest dzien pocaunkow, przytulania, wreczania prezentow... smiesznie tak:)
Kacha, chyba nie pojechalyscie tam zywic sie w macu co?;)fajne opisy ulic to lubie:)trzymajcie sie tam!Dodo
OdpowiedzUsuńjedzenie indyjskie jest bardzo ostre, wiec niekiedy radzimy sobie w inny sposob, gdy mamy juz dosc;)
OdpowiedzUsuń