o rany - zostało jeszcze tylko 8 godzin do wylotu, z tego na spanie jakieś 4, no i będzie to ostatnia noc w miłym ciepłym własnym łóżeczku, do którego wrócę dopiero za 20kilka dni, jakoś przeraża mnie opcja spania w różnych dziwnych miejscach z nie do końca miłymi współlokatorami w postaci karaluchów, pająków, szczurów i różnorakich owadów, ale to chyba tylko kwestia przyzwyczajenia, w każdym razie mam taką nadzieję...
męczy mnie teraz dużo przedwyjazdowych emocji - stres, strach przed nieznanym, smutek związany z rozstaniem z bliskimi (szczególnie z jednym takim Skarbkiem:*), radość z możliwości przeżycia przygody i oderwania się od codzienności, już sama nie wiem co z tego wszystkiego jest najsilniejsze, staram się skupić na tym, że jak mówi Aj, na którego wesele jedziemy, będzie FUN:) myślę, że ma rację;)
teraz chyba muszę się już do końca ogarnąć, jestem praktycznie spakowana, myślałam że gorzej mi to pójdzie, ale było całkiem okej, no i za niedługo już kładę się do ukochanego wyrka na 4-godzinną drzemkę:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz