niedziela, 14 lutego 2010

dzien poszukiwan sari

jakos tak ciezko mi tu znalezc czas na blogowanie, wiec nie wiem jak to bedzie:/ a dzisiaj zapomnialam zabrac ze soba aparatu do kawiarenki internetowej, wiec fotek na razie nie bedzie, los ze mnie:/ dzisiaj wstalysmy pozno bo wczoraj o 4 wrocilismy z imprezy, czekalo na nas sniadanie na takim mini tarasie przed wejsciem do naszego apartamentu (albo raczej dwch pokoi z porozkladanymi materacami i lazienka), pierwszy raz jadlysmy cos slodkiego, taki ich chlebek ze slodka masa, to bylo pyszne:) jak do tej pory caly czas oswajalysmy sie z ostrym indyjskim jedzeniem:) potem pojechalysmy po Latike (siostre Ajay'a) ktora miala za zadanie pomoc nam wybrac sari, dozo czasu nam na to zeszlo, ale w koncu sie udalo, Elodi wziela taki inny inny ciuszek - spodnie i tunike, a cala reszta wybierala i przymierzala sari, wybor jest ogromny, ale ja jakos nie bardzo moglam sie w tym odnalezc, wszystko sie blyszczy i swieci, jejku to kompletnie nie moj styl, ale coz - w koncu wybralam czerwone sari ze zlotymi zdobieniami i nawet sie sobie w nim podobalam:) ogolnie kazda z nas ma innu kolor i inny wzor sari:) potem jeszcze bylo mierzenie nas i wybieranie kroju bluzki, ktora zaklada sie pod sari:) uszyte beda na wtorek - dzien wesela, ogolnie zakupy byly owocne, Latika wytargowala dla nas korzystne ceny, wiec spoko:)
po powrocie mialysmy miec robione zdobienia z henny na dloniach, jest taki zwyczaj ze kobiety w ten sposob przystrajaja dlonie przed weselem, ale okazalo sie ze pan juz sobie pojechal i na razie nici z henny...
o nie - musze juz konczyc, bo zaraz mamy imprezke, w zasadzie chyba juz sie zaczela, tutaj rozne przedweselne ceremonie zaczynaja sie juz na kilka dni przed weselem, no i dzisiaj jakas potancowka ma byc:)
godzina chyba nie bedzie sie zgadzac, wiec dla informacji mowie ze teraz jest juz po 9 wieczorem, 4.5 godziny pozniej niz u Was;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz